góra strony
Fundacja "Pomagajmy Razem - Zwierzęta w Potrzebie"
Nr Konta: PKO 05 1020 3378 0000 1602 0168 8993
Wypełnij PIT on-line i przekaż 1%
PIT darmowy program
Wypełnij PIT on-line i przekaż 1%
przekaż 1% podatku na naszą fundację
FUNDACJA POMAGAJMY RAZEM!
KRS: 0000311656
Organizacja Pożytku Publicznego
14 zwierząt szuka nowych domów:

1% oddaj zwierzakowi
a nie urzędowi!

Jeden procent - tak najprościej możesz pomóc nam ratować tych, którzy sami się o siebie nie zatroszczą.

FUNDACJA POMAGAJMY RAZEM - ZWIERZĘTA W POTRZEBIE
numer KRS: 0000311656

więcej informacji tutaj »

UWAGA!!!

W związku z tym, że na terenie województwa wielkopolskiego (POZNAŃ I OKOLICE) ukazały się ulotki nawołujące do oddania na rzecz potrzebujących sprzętu RTV i innych darów rzeczowych informujemy, że nie mamy nic wspólnego z tą sprawą. Ktoś bezprawnie posługuje się danymi naszej Fundacji. Sprawa zostaje zgłoszona na policję.

UWAGA!
Synomax syrop dla starszego leczonego psa!

DZIĘKUJEMY PANI MAGDZIE J. ZA DAROWIZNĘ!

JEDNAK PIES WYMAGA STAŁEGO PODAWANIA PREPARATU. W ZWIĄZKU Z TYM BARDZO PROSIMY O DALSZĄ POMÓC W ZAKUPIE - KOSZT PREPARATU TO 100 ZŁ!

S.O.S. psie tragedie. Pomoc dla BLU

Mamy nową podopieczną i jej maluszka.
Akcja była trudna i zajęła nam sporo czasu.Jesteśmy przemarznięci ,przemoczeni upaprani ,obolali i BARDZO SZCZĘŚLIWI.
Udało nam się odłowić sunię która już od wakacji była widywana na trasie w kierunku Sieradza.Sunia bardzo ostrożna ,widać że nic dobrego nie spotkało ją ze strony człowieka .Znalazła sobie kryjówkę w niedostępnym miejscu i tam się oszczeniła.
W tej chwili sunia w kiepskim stanie tak fizycznym jak i psychicznym.
Będziemy potrzebować dobrej karmy dla mamusi aby szybko postawić ją na nogi

18.01.2016
Sunia jest nadal bardzo płochliwa.Jedzonko zjada tylko pod naszą nieobecność.Dostaje specjalną karmę dla suk karmiących.(GDYBY KTOŚ CHCIAŁ KUPIĆ DLA NIEJ TAKĄ KARMĘ BYLIBYŚMY BARDZO WDZIĘCZNI)
Powolutku zaczyna się do nas przekonywać.Jeszcze wczoraj broniła maluszka w już dzisiaj pozwala go dotykać.
Maluszek bardzo słaby ale mamy wielką nadzieję że przeżyje.Najbliższe dni będą decydujące. 

10.02.2016

Blu nabiera coraz więcej śmiałości i coraz więcej możemy na jej temat powiedzieć. Ma bardzo fajny kontakt z innymi psami w nawet kotami. W domu zachowuje czystość jest mądrą i delikatną sunią.

S.O.S. psie tragedie. Pomoc dla ARYAN

03.02.2016
Bardzo dziękujemy Pani BEATA MACIOS za wpłatę 50zł dla Aryana

Aryan jest z nami od 28.12.2015r
Mimo nagłośnienie jego trudnej sytuacji ( po śmierci właściciela wszyscy bali się wejść do jego boksu) nikt nie chciał się podjąć wzięcia psa pod swoją opiekę.
Pies żył w boksie do którego nikt nie wchodził Żona i córka zmarłego opiekuna nie miały dobrego kontaktu z psem, który był typowym psem stróżującym ,był karmiony żle albo sporadycznie bo kiedy do nas trafił miał ogromna niedowagę.

Aryan przebywa z nami miesiąc
Póki co poznajemy jego stosunek do ludzi i zwierząt. Wiemy już , ze jest bardzo skoczny i ogrodzenie 170 nie stanowi problemu. Jesteśmy na etapie stawiania chłopaka na nogi zarówno fizycznie jak i psychicznie .
Po dłuższej obserwacji wiemy już że wiele jego zachowań związane jest z bardzo słabą socjalizacją.Pies praktycznie przez większość czasu pozostawiony był sam sobie.Miał bardzo ograniczony kontakt z ludźmi dlatego też na początku kontakt z człowiekiem traktował jak zagrożenie.
W tej chwili można już wejść do boksu i nakarmić psa bez problemu.Można też zabrać go na spacer.

MISIA - pies do adopcji

oglądasz: w nowym domu » Misia
rozmiar: A A A

imię:

Misia


płeć:

Suka


wiek: około 1,5 roku
dodano: 2014-10-30

Jestem małą, „wielorasową” suczką w wieku około 1,5roku. Od kilku tygodni wołają na mnie Misia, jak wołali do mnie ludzie wcześniej i jaki był mój los, niestety nie jestem w stanie tego opowiedzieć. Zostałam porzucona około 1,5 miesiąca temu koło końca września. Przez dwa tygodnie kręciłam się po lesie po okolicy miejscowości turystycznej Sielpia w woj. Świętokrzyskim. Jadłam co znalazłam, lub co mi ludzie rzucili i spałam w wysokiej trawie mimo, że noce pod koniec września robiły się coraz zimniejsze, ale nic nie mogłam zrobić. Nikt mnie nie szukał i nikt po mnie nie wrócił.

W pewnym momencie zaczęłam odwiedzać ulicę Modrzewową i Jarzębinową w Sielpi i tam spotkałam ludzi którzy byli bardzo przyjaźnie nastawieni. Najpierw Andrzej podrzucał mi różne dobre kąski i próbował mnie do siebie przekonać. Ja jednak po ostatnich doświadczeniach byłam przestraszona i zrażona do ludzi. Bałam się zbyt szybkich ruchów, nowego miejsca i sytuacji, i nie potrafiłam zaufać na tyle, by podejść na bliżej niż metr do niego. Andrzej zaczął mnie jednak dokarmiać systematycznie i z dnia na dzień nabierałam coraz więcej ufności do tego miejsca i tych ludzi. Pewnego dnia wraz z Andrzejem zainteresował się jeszcze mną Przemek. Oni razem cierpliwie zachęcali mnie do podejścia bliżej. W końcu się przemogłam. Jak miło było poczuć przyjazne dłonie drapiące po karku i brzuchu!  Jak tylko przestawali domagałam się delikatnie ocierając i zaglądając w oczy o więcej pieszczot i głaskania. Tego samego dnia już na ogrodzonym terenie u Andrzeja dostałam własną miskę jedzenia i picia oraz ciepły koc i legowisko w zadaszonej altanie. To była pierwsza miła i bezpieczna noc od wielu smutnych dni!

Każdy kolejny dzień był lepszy. Poznawałam więcej życzliwych ludzi dookoła i odwdzięczałam się im każdego dnia, witając ich radością całego swojego małego ciałka, w że pieszczoty bardzo mi się spodobały, to bardzo chętnie poddawałam się ich głaskaniu czy drapaniu. Wkrótce zostałam wykąpana i dostałam wcierkę przeciwko kleszczom i pchłom. Mimo, że nie przepadam za kąpielą poddałam się tej czynności bez większych problemów. Od tego wieczora Andrzej i jego żona zabierali już mnie do domku na noce. Mimo że tam już mieszkała niewiele mniejsza odemnie sunia - York, to nie było między nami żadnego sporu. Yoreczka i Ja bez problemu się dogadywałyśmy. Przez 4 tygodnie żyłam na działce w Sielpi u Andrzeja. Chodziliśmy wszędzie razem, nawet na dalekie wyprawny po grzyby do lasu. Nie odstępowałam go na krok. Wszyscy powtarzali że jestem bardzo wierna i wdzięczna. Że nie hałasuję i jestem bardzo cichym i spokojnym pieskiem, ale jednocześnie czujnym, gdy w okolicy działo się coś zupełnie nietypowego. Mówią też, że mimo nabrania już zaufania do ludzi jestem nadal trochę strachliwa i boję się nowych rzeczy i miejsc, ale jednocześnie, że jestem ciekawa świata i gdy już z czymś się trochę oswoję chętnie oglądam, zaglądam i poznaję.

Wraz z końcem sezonu działkowego Andrzej ze swoją sunią musieli wracać do siebie i z braku miejsca w małym mieszkaniu, swojego pieska oraz swój wiek, nie mogli wziąć do siebie na stałe.  Zostałam zabrana przez Przemka samochodem do miasta Łodzi do nowego domu tymczasowego w bloku. Bez problemu zniosłam dość długą, bo ponad 120km drogę, grzecznie siedząc lub leżąc w swoim kojcu. Na początku bałam się  nowego otoczenia ale każdego dnia przezwyciężam swoje słabości. Bez problemu zaakceptowałam chodzenie na symyczy, bo na działce wszędzie biegałam luzie przy nodze mojego opiekua. Ponownie nauczyłam się jedzenie suchej karmy (jestem raczej niejadkiem i jem tyle ile potrzebuję w nie ile tylko jest nałożone do miski) i zaakceptowałam samotne pobyty w domu, gdy mój opiekun idzie do pracy. W domu przy tym zachowuję pełną czystość w oczekiwaniu na spacer po powrocie opiekuna. Gdy Przemek wraca jestem pełna radości, dając tego wyraz łasząc się do niego, nadstawiając się do pieszczot i chodzeniem za nim krok w krok.

Niestety dom ten jest też moim domem tymczasowym, więc szukam teraz stałego domu, w którym znajdę tyle miłości ile zaznałam przez ostatni miesiąc ze strony Andrzeja i Przemka i ich rodzin na działce. Nie mam problemów z przebywaniem z innymi zwierzętami w inne pieski też są do mnie przyjaźnie nastawione. Mój wymarzony nowy dom, to dom w którym znajdę ciepły kąt, ale gdy będzie tylko okazja bardzo chętnie pobrykam na świeżym nawet chłodnym powietrzu w ogordzonym ternie, czy z przyjemnością wyjdę na długie spacery w mieście. Dom gdzie będą zawsze chętne dłonie do pieszczot, głaskania i gdzie cierpliwi ludzie pomogą mi przezwyciężać drobny strach przed nowym otoczeniem. Ja im się za to odwdzięczę, miłością za miłość i pilnowaniem domostwa przed nietypowymi hałasami i wydarzeniami . Bardzo lubię również dzieci, w że jestem jeszcze młodą i na zawsze już małą sunią, świetnie bym się z dziećmi bawiła i byłabym doskonałym towarzyszem i obrońcom przez całe moje mam nadzieję długie i szczęśliwe życie w nowym domu …..
….może właśnie u Ciebie w domu!?!

Misia

P.S. Obecnie jestem pod opieką Fundacji "Pomagajmy Razem - Zwierzęta w Potrzebie" w Łodzi. Jeżeli zdecydujesz się na moją adopcję zostanę do Ciebie dowieziona, gdziekolwiek to będzie.

Odpowiedzialny za mnie Wolontariusz:
Fundacja

Kontakt w sprawie adopcji:
Olga
tel: 502-352-500
email: ola426@op.pl
Valid XHTML 1.0 Transitional
Poprawny CSS!
© Wszelkie prawa zastrzeżone Fundacja "Pomagajmy Razem - Zwierzęta w Potrzebie"